Wydarzenia: Przewodnik turystyczny po Szczecinie
BOJOWY SZLAK MISIA WOJTKA Z ARMIĄ ANDERSA
BOJOWY SZLAK MISIA WOJTKA Z ARMIĄ ANDERSA
12 sierpnia 1941 r. na mocy porozumienia Sikorski – Majski, władze radzieckie ogłosiły amnestię dla obywateli polskich przebywających w więzieniach, łagrach i obozach jenieckich. Z tych ludzi generał Władysław Anders zaczął formować 2 Korpus Polski na Zachodzie. Cały kontyngent wojska udawał się przez Iran, Irak i Syrię do Palestyny, by dojechać do Włoch i walczyć z Niemcami. W tym kontyngencie znajdowała się także 22 Kompania Zaopatrzenia Artylerii.
Pewnego dnia, posuwając się do przodu, zrobili przerwę na odpoczynek i posiłek. Zobaczyli chłopca bosego, brudnego i głodnego z workiem na szyi. Dali chłopcu jeść, a on łapczywie spożywał ugotowane mięso. Chłopiec stał się spokojniejszy i nawet uśmiechnął się. W pewnym momencie rozwiązał mu się worek i żołnierze ujrzeli czarny pyszczek małego niedźwiedzia. Miał zaledwie dwa miesiące życia, skomlał z głodu i zimna bez matki, którą złapali kłusownicy do cyrku. Żołnierze zrozumieli , że ten mały miś jest sierotą bez mamy, jak oni bez swojej rodziny bez ojczyzny. Dobili targu z chłopcem wręczając mu konserwę wołową, czekoladę, scyzoryk oficerski i trochę pieniędzy, których sami nie mieli w nadmiarze.
Nie ulega wątpliwości, że widok tak uroczego i kompletnie bezbronnego zwierzęcia, musiał w ich sercach wywołać współczucie. Polacy potrzebowali po prostu istoty, którą mogliby obdarzyć miłością. Misia nakarmiono rozcieńczonym skondensowanym mlekiem z butelki po wódce ze szmatką w szyjce zamiast smoczka. Zadowoleni żołnierze wybrali dla misia imię Wojtek, bo w dawnych czasach imię Wojciech znaczyło tyle, co szczęśliwy żołnierz lub szczęśliwy wojownik. Kapral Piotr Prendys stał się opiekunem małego Misia Wojtka. Jako najstarszy z nich był cierpliwy i opanowany , a co najważniejsze miał swoje dzieci, o których w tej chwili nic nie wiedział. Wszyscy pokochali Misia Wojtka, stanowił dla nich nadzieję. Gdy Piotr usiadł, od razu przy nogach był Miś Wojtek i tak długo skomlił , aż Piotr posadził go na swoje kolana. Wtedy Wojtek usnął i ssał palec u ręki żołnierza. Czuł się jak u mamy niedźwiedzicy. W miarę swojego rozwoju Wojtek bawił się w „berka”, a potem w zapasy chowając długie pazury.
Kompania dotarła do Palestyny, gdzie była szkolona i przygotowywana do walki z Niemcami, żeby odciążyć wojska alianckie.
W lutym 1944 r. 22 Kompania Zaopatrzenia Artylerii wraz z Wojtkiem została zaokrętowana na Ms Batory, gdzie dopłynęli do Włoch , by wziąć udział w bitwie o Monte Cassino. Właśnie tu narodziła się legenda o Misiu Wojtku.
Przed bitwą Niemcy opletli wzgórze Linią Gustawa, budując bunkry , pola minowe i inne wojskowe przeszkody, z których najtrudniejszą było duże nachylenie wzgórza do podstawy.
Przed bitwą żołnierze uczestniczyli we mszy św. podczas której generał Anders zwrócił się do podkomendnych słowami: „Żołnierze! Niech w waszych sercach zagości lew, który da wam siłę do walki z Niemcami nie zapominając także o miejscu dla Boga, Honoru i Polski”.
Natarcie rozpoczęło się 16 maja 1944 r. Czołgi posuwały się z trudem czasem spadały w przepaść. Właśnie tam Miś Wojtek pokazał swoje uczłowieczenie podając skrzynki z amunicją i wracając po następny załadunek. Nikt go do tego nie zmuszał, on pomagał żołnierzom - swoim druhom. Bitwa była niewyobrażalną rzezią. Polacy okazywali nadludzką wytrzymałość mając na uwadze, ile cierpień i krzywd Niemcy zgotowali naszym rodakom. Po zaciętej walce hitlerowcy poddali się, Natychmiast na klasztorze zawisła polska biało czerwona flaga i wojsko usłyszało graną na trąbce melodię hejnału z Wieży Mariackiej. Po kilku godzinach została odśpiewana pieśń „Czerwone Maki na Monte Cassino”. Nazajutrz generał Władysław Anders udał się do Watykanu, tam papież podziękował i pogratulował za zwycięstwo. Ogólna liczba ofiar wyniosła 4150, wśród których było zabitych 1150. Była to jedna z najcięższych bitew drugiej wojny światowej. 2 Korpus Polski swą ostatnią bitwę stoczył na włoskiej ziemi pod Bolonią. W następnym miesiącu nastąpiła całkowita kapitulacja Niemiec. Radość ze zwycięstwa nie była dana Polakom. Nie zostali zaproszeni nawet na Marsz Zwycięzców.
W 1946 roku nastąpiła demobilizacja polskiego wojska. Stalin nie pozwolił Polakom osiedlić się we Włoszech, kazał ich wysłać do Szkocji. Tak też się stało. Polacy nie mieli dokąd wracać. Każdy powrót do komunistycznej Polski był dla nich niebezpieczny. Generał Władysław Anders nie mógł się z tym pogodzić. Sojusznicy zdradzili, a on został pozbawiony obywatelstwa polskiego (odzyskał dopiero po śmierci). Ci co zostali w Szkocji razem z Misiem Wojtkiem jakoś sobie radzili . Wojtek był zadowolony , kąpał się , tańczył na potańcówkach gospodyń wiejskich, a one podsuwały mu najlepsze kęsy ciasta. Niektórzy żołnierze założyli rodziny w Szkocji, inni wyjechali na Ziemie Odzyskane. Do Polski nie można było zabrać Misia Wojtka , stąd decyzja o umieszczenie ukochanego Misia w ZOO w Edynburgu do końca jego dni. Uczłowieczone zwierzę nie mogło się z tym pogodzić, miało depresję, tęskniło, nie jadło, nie spało i płakało. Miś Wojtek zakończył życie 2 grudnia 1963 r. mając 21 lat.
W ogrodzie zoologicznym usadowiono tablicę pamiątkową o Misiu Wojtku a pomnik z jego postacią postawiono w centrum miasta.
Inne pomniki Misia Wojtka znajdują się w Rzymie i na Monte Cassino.
W Polsce pierwszy pomnik niedźwiedzia powstał w Żaganiu w 2013 r. a kolejne w Szymbarku, w Warszawie, w Poznaniu, w Szczecinie w 2019 r, i wielu innych miastach.
Seniorów oprowadzała i tekst opisała Weronika Ryba.
Zdjęcia wykonał Grzegorz Kierot
Szczecin 13.03.2026 r.
Tekst opracowałam na podstawie książki
NIEDŹWIEDŹ WOJTEK Ailee Orr, 2010

Pomnik Misia Wojtka Grupa seniorów przy pomniku Misia Wojtka
z przewodniczką wycieczki

Wnętrze kościoła pw. Św. Rodziny w Krzekowie Pomnik pt.Walka Archanioła
z szatanem.

Pierwsze spotkanie żołnierzy Mały Miś Wojtek Pojenie niemowlaka
z małym misiem

Szlak bjowy Misia Wojtka Miś Wojtek mocuje się z żołnierzem